Urząd Gminy Łukowica
  • kwiaty
  • OWOC
  • Tęcza
  • wielkanoc2
Poniedziałek, 8 września 2014

Szlachta z Łukowicy

O pewnym znalezisku oraz o dowodach szlachectwa panów z Łukowicy

 

Kilka miesięcy temu w Jastrzębiu (gmina Łukowica), na terenie "grodziska"- Jak mawia miejscowa ludność - została odnaleziona pieczęć. Do kogo mogła należeć? Z którego wieku pochodzi? Jak znalazła się w Jastrzębiu?... Jednoznaczna odpowiedź na te pytania nie jest łatwa. Warto jednak pokusić się o "podrażnienie" tematu, tym bardziej, że sprawa jest ciekawa i może być jednocześnie inspiracją do dalszych poszukiwań oraz zadawania pytań o przeszłość Łukowicy.

Odnaleziony przedmiot jest to pieczęć herbowa rycerstwa feudalnego, mosiężna, owalnao wymiarach: średnice tłoku pieczętnego (czyli formy do wyciskania właściwej pieczęci) -18 mm i 14 mm, wysokość uchwytu - 34 mm. Wyobrażenie pieczęci przedstawia herb rodu Szeliga (w polu czerwonym księżyc złoty z takimże krzyżem łacińskim zaćwieczonym pośrodku) z klejnotem, hełmem i labrami oraz litery J i Z po obu stronach hełmu.

Pieczęcie rycerstwa małopolskiego z herbami rodowymi pojawiają się dopiero od początku XIVw., co wyklucza istnienie naszej pieczęci przed tym okresem. Te najwcześniejsze herby umieszczane były w polu bez tarczy. Nieco późniejsze pieczęcie rycerskie z XIVw. już są okrągłe i noszą tarczę herbową ułożoną zwykle pionowo. Do rzadkości należy zdobienie tarcz hełmem i klejnotem, chociaż i takie się zdarzają. Pod koniec XIVw. rysunek napieczętny zaczyna być nieco ozdobniejszy. Najstarszą pieczęcią z herbem Szeliga jest pieczęć proboszcza w kościele św. Floriana w Krakowie Bodzantego de Cossewicz z 1375r. Tą pieczęcią posługuje się ten sam Bodzanty w 1388r. już jako arcybiskup gnieźnieński. Ów Bodzanty pochodził z ziemi sandomierskiej ze wsi Szeliga. Jak podaje herbarz Paprockiego "...tenże [Bodzenta] Władysława Jagiełłę ochrzcił i koronował siedemnastego dnia miesiąca lutego 1389". Z analizy herbarzy wynika, że istniała odmiana herbu Szeliga. W herbarzu Piekosińskiego przedstawiony jest ten herb w taki sposób, że krzyż wisi nad półksiężycem, a nie wspiera się nogą na nim (jak na naszej pieczęci, czy na pieczęciach Bodzantego). Z XVw. pochodzi pieczęć kniazia Włodzimirowicza o tym wyobrażeniu (1431r.), oraz pieczęć jakiegoś nieznajomego szlachcica ruskiego z 1464r. Nie sposób wymieniać wszystkich, którzy posługiwali się herbem Szeliga, ponieważ ród ten rozsiany był po całym Królestwie Polskim oraz Wielkim Księstwie Litewskim. Dlatego też, cytując raz jeszcze fragment herbarza Paprockiego, pozwolę sobie wyliczyć jedynie rodziny zamieszkujące województwa krakowskie i sandomierskie:

"Dom Trojanowskich w sędomirskim województwie znaczny; był w obertyńską bitwę Andrzej rotmistrz, który społecznie z Balickim w jednym pułku Wołochom mężny odpór dawał. Wieku mego Stanisław, leśniczy bielski, syn tego rotmistrza, którego urodziła Czarnooka Anna z domu Lis. Za [Zygmunta] Augusta króla na dworze czas się długi chował, dla znacznych zasług był w wielkiej łasce, potem mu dal leśnictwo i rotę na Tykocinie przy skarbie swym... Tenże z Jerzykowiczówną... z domu Leliwa... zostawił potomstwo..." Ten sam autor podaje, że z rodem Szeligów związana była także liczna rodzina Zabawskich z województwa krakowskiego.

Ważną informacją dla ustalenia okresu pochodzenia odnalezionej pieczęci jest fakt, że herb Szeliga w średniowieczu pojawiał się bez hełmu i klejnotu na tarczy. Dekoracje te pojawiają się już w XVIw., chociaż - wśród rycerstwa małopolskiego - stosunkowo rzadko (w odniesieniu np. do rycerstwa śląskiego). Niemniej jednak brak hełmu i klejnotu na tarczy oznaczał, że dany osobnik nie był w stanie sprawić sobie okazalszej pieczęci. A zatem, dekoracje herbowe świadczyć mogą o zamożności lub o prestiżu jej właściciela. Reasumując, możemy ustalić, że pieczęć odnaleziona w Jastrzębiu pojawiła się nie wcześniej niż w XVIw., a najprawdopodobniej w XVIIw - wtedy bowiem częściej pojawiają się kształty owalne pieczęci, coraz więcej było zdobień. Wtedy również mosiądzu używano jako materiału do sporządzania tłoków pieczętnych. W XVIIIw. przeważały pieczątki sygnetowe, ale pieczęcie dygnitarzy (tzn. starostów, kasztelanów, wojewodów i innych) były coraz okazalsze i większe, sporządzane z żelaza i stali.

Interesującym i dość nietypowym elementem naszej pieczęci są litery: J i Z zamieszczone po prawej i lewej stronie hełmu. Ponadto, odnaleziona pieczęć nie ma napisu wokół herbu, który zwykle jest i informuje o właścicielu przedmiotu. Litery na pieczęciach rycerskich w Małopolsce pojawiły się w XIIw. jako wyobrażenie przedherbowe. Co ciekawe, nie były one nawet inicjałami imion właścicieli. Tak pieczęć Budziwoja ma literę N, Pakosława z 1228r. literę M, Włodzimierza wojewody krakowskiego z 1237r. litery PETR w monogramie. Mimo to, ze względu na zastanawiający brak napisu napieczętnego na naszej pieczęci można by przyjąć te litery jako inicjały imienia i nazwiska właściciela (np. J: Jan, Józef, Jakub; Z: Zabawski). Ta kwestia jednak pozostaje bardziej w sferze zadawania pytań, niż nawet podejmowania próby docierania do prawdziwych informacji.

Podejmując wyzwanie ustalenia właściciela opisywanej tu pieczęci przede wszystkim należałoby przyjrzeć się herbom szlachty zamieszkującej okręg łukowicki (tu przyjmijmy: parafię Łukowicę) od XIV do XVIIIw. Na przestrzeni tych 400 lat mamy do czynienia z dwoma rodami, których herby są wymienione w źródłach. Pierwszy z nich to ród herbu Janina (w polu czerwonym tarcza złota; hełm turniejowy z koroną i labrami; klejnot - pawi ogon), którego przedstawicielem w Łukowicy był Mikołaj Gabański (lub Gaboński).

Rodzina ta miała tylko część Łukowicy, a ponadto na Sądecczyźnie: Gabań z Wolą i Wolicą, Jazowsko oraz Świdnik. Co więcej, do rodu Janinów należeli także Strońscy, właściciele Stronią i części Wolicy oraz Wierzbiętowie, właściciele Przyszowej. Warto przy tej okazji przytoczyć fragment herbarza Paprockiego: "Dom Wierzbiętów, który listy opowiadają przodki wielkiej możności... Jakuba z Przeszowej pamięć ludzka niesie, o którego męstwie Jan Tarnowski hetman koronny świadectwo dawał, które znaczne i z wielką slawq domu swego pod Starodubem okazowa!." Z tego rodu pochodził Bernard Wierzbięta z Przyszowej, któremu Kazimierz Wielki nadał Łubnię w 1341 r. Na temat tej rodziny napisał także Mikołaj Rej utwór pt: "Wierzbiętowie":

"Tak się ci jeszcze z dawna rózno rozdwoili/ W Pogórzu jedni, w Polszcze Wielgiej drudzy byli./ Jednak się zawzdy skromnie na wszem sprawowali,/ I gdy było trzeba, w polu harcowali./ Aczci tez nie wszyscy z nich bywali panowie / Wszakże przedsię cnotliwi sq ich potomkowie./A toć jest prawy ślachcic, co się cnotą rządzi./ Taki nigdy w wezwaniu swem się nie oblądzi. ("Przęsło, ze Zwierzyńca", 63). O Gabańskich w Łukowicy wspomina jedynie Jan Długosz w "Liber Beneficiorum" (XVw), potem nie spotyka się ich w żadnych źródłach pisanych dotyczących tej miejscowości.

Szczególnie ważni, bo związani stale z Łukowicą przez ponad 400 lat byli Sędzimirowie. Pojawiają się w źródłach już w połowie XVw (l 441 r.) i są tam nieprzerwanie do końca XVIIIw. Co więcej, są wymieniani jako najwięksi właściciele dóbr łukowickich. Sprawa herbu Sędzimirów nie jest klarowna. We wspomnianym "Liber Beneficiorum" Długosz napisał: "Lukowycza - villa sub parochia ecciesiae in Lukowycza sita, cuius haeredes Nicolaus Gabansky, nobilis de armis Janyna, et Stephanus Szadzimir de armis Oszoria...." (tł. A.P.: Łukowicą -wieś należąca do parafii w Łukowicy, której dziedzicami są: Mikołaj Gabański, szlachcic herbu Janina i Stefan Sędzimir [szlachcic] herbu Osoryja...). Tłumaczenie "Oszoria" jako "Osoryja", które też w herbarzu Piekosińskiego pojawia się w wersji "Ossorya" wydaje się być jak najbardziej trafne. Okazuje się jednak, po analizie innych źródeł, że Sędzimirowie posługiwali się herbem Ostoja (w polu czerwonym pośród dwóch księżyców złotych barkami do siebie w pas, takiż miecz otłuczony; hełm z koroną i labrami; klejnot - pięć piór strusich). Paprocki napisał o nich, że pochodzą od ".. .Ścibora stawnego wojownika u Zygmunta Cesarza... " i nazywa ich też "Sędziwojami".

Najbardziej znaną postacią wywodzącą się z tego rodu i urodzoną prawdopodobnie w Łukowicy był Michał Sędziwój - alchemik nadworny Zygmunta III Wazy, sławny w całej Europie. Śledząc dzieje członków rodu Sędzimirów w XVII i XVIIIw. należało by wsponieć zwłaszcza imiona tych, którzy wyróżniali się szczególnie. Kazimierz był skarbowym województwa krakowskiego, zaś Anna zakonnicą w Sączu. Następnie Jana i jego żonę Zofię uznano jako "znacznych dobrodziejów" kościoła św. Barbary w Krakowie. Natomiast w Łukowicy urzędowali (chronologicznie wg. danych ze źródeł): Stefan, Jan, Gabriel, Marcin, Jędrzej, Franciszek, Hieronim, Andrzej. Jeden z Sędzimirów (imię nieznane) ożenił się z siostrą Wacława, arcybiskupa lwowskiego. Z tego małżeństwa urodził się Dominik, który był dziekanem katedralnym Przemyśla, zaś jego brat kanonikiem lwowskim. Franciszek Sędzimir był z kolei sądeckim sędzią granicznym, a Jędrzej - burgrabią zamku krakowskiego.

Wydaje się także, że Łukowicą miała swój "epizod" z rodem Jastrzębców w roli głównej. Mianowicie w 1399r. trzy wsie: Stronie, Zagorów i Dobrawoda oraz prawo patronatu nad kościołem w Przy-szowej zostały sprzedane Mikołajowi i Dersławowi z Adamowej Woli (obecnie Jadamwoli). Jak zaznacza Kazimierz Dziwik w swoim artykule: "Nietrudno jest wykryć, z jakiego rodu Mikołaj i Dersław pochodzili. Gdy bowiem w roku 1401 Jan, dziedzic Naszacowic, oczyszczał się z naganianego przez Pełkę z Mokrzysk szlachectwa, to przedstawił sześciu świadków z trzech różnych rodów z nim spokrewnionych, wśród których byli Mikołaj U chacz z Adamowej Woli oraz Mikołaj z Łukowicy jako przedstawiciele rodu Jastrzębców ". Uchaczów spotyka my jeszcze w Łukowicy w wizytacjach z 1565r. (tu zamieszczono informację, że jest szlachcicem i ma prawo patronatu nad kościołem w Łukowicy) oraz w 1608r. (Sebastian Uchacz z Jadamwoli jako kolator kościoła w Łukowicy, ale niejako właściciel nawet małej części tej wsi). A zatem, właścicielami Łukowicy, Stronia, Zagorowa i Dobrejwody byli w drugiej połowie XIVw. i na początku XVw. Jastrzębcy. Co więcej, zachowane prawo patronatu nad kościołem w Przyszowej świadczyłoby również o tym, że wcześniej wieś ta do nich należała (ale w l połowie XIVw. należała do Janinów). Natomiast, od połowy XVw. posiadłości te (Łukowica, Stronie, Zagorów, Dobrawoda, Przyszowa) nabyła już szlachta z rodu Janinów.

Sprawa zagadkowej pieczęci ostatecznie nie została rozwiązana. Wiemy, że jest, że prawdopodobnie pochodzi z XVIIw. i wiemy do kogo nie należała. Mimo to warto było łukowickim notablom "zajrzeć w papiery" i poszukać dowodów ich - niewątpliwego już teraz - szlachectwa.

Autor: Agnieszka Pietrzak
Almanach Ziemi Limanowskiej nr 17 lato 2004